Czasy krucjat i turniejów, czyli spotkanie z bialską grupą Fortis

2018-12-18

Spotykają się w Białej Podlaskiej od piętnastu lat. Samodzielnie szyją swoje stroje, przygotowują ekwipunek bojowy, uczą się tańca i walki. Nazywają ich „Fortisy”. Mowa oczywiście o bialskiej grupie rekonstrukcji historycznej – Bractwie Fortis. W piątek, 14 grudnia, bractwo gościło w Dziale Wiedzy o Regionie Miejskiej Biblioteki Publicznej w Białej Podlaskiej. Podczas spotkania członkowie grupy zapoznali jego uczestników ze swoją pasją, opowiedzieli o najciekawszych przygodach, jakich doświadczyli podczas licznych zgrupowań i turniejów, a także zachęcali do wstępowania w ich szeregi. Równocześnie otwarta została wystawa poświęcona obchodom 15-lecia „Fortisów”.

Spotkanie poprowadził Stanisław Wrzosek, pracownik działu regionalnego MBP, który w bractwie działa od początku jego istnienia. Towarzyszyli mu Mariusz Trochimiuk i jego żona Monika Janik – Trochimiuk. Na widowni obecnych było także wielu członków grupy, a wśród nich Sebastian Bogusz, założyciel bialskiego bractwa rekonstrukcyjnego, który chętnie podzielił się historią jego powstania. O rekonstrukcji myślał od dawna, kiedy to w innych miastach spotkał takich miłośników historii, którzy odtwarzali dawne czasy. Było ich wówczas w Polsce niewielu. Postanowił podobnych sympatyków poszukać w rodzinnym mieście. Pomysł wcielił w życie w 2004 r. Rozwiesił ogłoszenia w bialskich uczelniach i czekał na odzew. Po jakimś czasie zgłosiło się kilku zapaleńców, m.in. Artur Kaliszak, Marcin Karmel, Adrian Peplak i Stanisław Wrzosek. Później dołączyli kolejni pasjonaci średniowiecza. Grupa liczy około dwudziestu osób. Są w różnym wieku, reprezentują różne zawody, są tu też studenci. To, co ich łączy, to zamiłowanie do historii i rycerskiego etosu. Odtwarzają XIII-wieczne stroje, uzbrojenie i zwyczaje.

-Wybraliśmy XIII wiek, bo nas szczególnie zaintrygował. To czas turniejów, kolczug i krucjat. Czas, w którym dużo się działo. Po co nam to dzisiaj? Ludzie mają różne pasje. Jedni biegają, inni uprawiają sztuki walki, a my sprawdzamy się podczas walk na turniejach w historycznym stroju – mówił Sebastian Bogusz.

Swoją nazwę grupa znalazła w łacińskim słowniku. Fortis to po łacińsku dzielny, mężny, braterski.   

- Szukaliśmy nazwy, która nie będzie wiązała się z żadnym okresem historycznym, miejscem, ani postacią. Nie chcieliśmy ograniczać się już na starcie, nazwa miała nas jednoczyć i wytyczać ogólny cel. Ślęczeliśmy znużeni ze słownikiem od łaciny, odrzucając kolejne pomysły. Aż późnym wieczorem padło słowo „Fortis”. Miało wiele pozytywnych, budujących znaczeń. Byliśmy jednomyślni, aby przyjąć tę nazwę. Teraz, kiedy pojawiamy się na turnieju słyszymy: „O, Fortisy przyjechały!” – opowiadał Stanisław Wrzosek.

Najbardziej widoczną i najdroższą częścią rekonstrukcji są prawidłowo wykonane, poprawnie historycznie stroje, ekwipunek bojowy i obozowy. Przy kompletowaniu tych elementów zdobywa się wiedzę o tkaninach, barwach, krojach, ściegach itp. W tajniki średniowiecznego krawiectwa wprowadziła słuchaczy Monika Janik – Trochimiuk, reprezentująca kobiecą część grupy. Sama szyje swoje suknie, często także barwi i ozdabia starymi technikami. Opowiada, że w grupie kobiety zajmują się przyrządzaniem posiłków, muzyką, tańcem, ale także rywalizują w strzelaniu z łuku.

Jeśli chodzi o ekwipunek każdy robi sam tyle, ile jest w stanie. Wiedza czerpana jest ze starych rycin, obecnych np. w Biblii Maciejowskiego, z rozmów z archeologami, warsztatów i z własnych eksperymentów. Kiedy brakuje umiejętności lub czasu - wszystko można zlecić wyspecjalizowanym rzemieślnikom, ale trzeba się liczyć z kosztami.

Podczas spotkania Mariusz Trochimiuk zaprezentował, jak ubierał się średniowieczny rycerz. Najpierw przyodział nogawice, czyli średniowieczne spodnie składające się z dwóch oddzielnych nogawek przyczepionych paskami do lnianych gaci. Na to nakładał nogawice pikowane. Pod kolczugę Mariusz założył na tułów przeszywanicę, czyli miękką zbroję wykonaną z przeszytych kilku warstw lnu, wypchanych wełną.  – Biedniejsi zbrojni mieli tylko to i tylko w tym wychodzili na pole bitwy – informował w międzyczasie ubierany rycerz. Bogatsi zakładali na to kolczugę, a więc zbroję wykonaną z drobnych kółeczek, wzmocnionych małymi nitami.  Na głowę rycerz wkładał rodzaj pikowanej czapki z kołnierzem, a dopiero na to hełm. Panowie zaprezentowali na spotkaniu również miecze.

Opowieści „Fortisów” ilustrowane były licznymi fotografiami oraz krótkimi filmami z turniejów rycerskich, w których brali udział.

Różne elementy uzbrojenia, a także przedmioty codziennego użytku, jak naczynia, biżuterię, tkaniny, średniowieczne ubrania można zobaczyć na wystawie zorganizowanej w Dziale Wiedzy o Regionie. Ekspozycja obejmuje też zbiory książkowe biblioteki, dotyczące okresu wypraw krzyżowych i kolekcję zdjęć uwieczniającą  wydarzenia z życia grupy. Wystawę obecną w holu na parterze oraz na piętrze biblioteki można oglądać jeszcze przez miesiąc.

Opublikowane przez: Administrator