Miejska Biblioteka Publiczna w Białej Podlaskiej

W grudniu po południu

Długie wieczory to fantastyczny czas na książkę. Tylko jaką? Pracownicy biblioteki recenzują ciekawą literaturę godną polecenia. W każdy wtorek prezentować będziemy książki, które możecie odnaleźć w naszej bibliotece i które warto przeczytać. Zaczynamy już dziś od książek: „Pianie kogutów, płacz psów” Wojciecha Tochmana oraz "Oczami radzieckiej zabawki" Konstantego Usenko.

„Oczami radzieckiej zabawki" - Konstanty Usenko

Książka „Oczami Radzieckiej zabawki", była sporym wydarzeniem 2012 roku. Kiedy wiele osób zachwycało się mistrzostwami Europy w piłce nożnej, a firmy zacierały ręce na przyszłe zyski z turystyki, to  parę miesięcy później w październiku, została wydana książka, która mogłaby mieć tytuł: proszę popatrzeć na wschód. Konstanty Usenko, pasjonat muzyki niezależnej, muzyk, autor tekstów, pisał ją kilkanaście lat. Książka opisuje radziecką i rosyjską scenę niezależną. Dla wielu mieszkańców Unii Europejskiej była to historia nieznana. Oczywiście jakieś drobne historie, można było usłyszeć w wywiadach z muzykami, którzy odwiedzali ZSRR przy okazji tras koncertowych. Autor wymienił w tej książce tyle zespołów, że na ich przesłuchanie, trzeba byłoby poświęcić nawet kilka miesięcy. Zostało pokazanych i opisanych kilkadziesiąt, a może ponad setka zespołów. Nie ma przypadku w tym, że np. legenda muzyczna tzw. „Wschodu”, Wiktor Coj , został obszernie opisany w pierwszej części książki. Był on przecież jednym z najpopularniejszych artystów tego regionu. Film „Lato” Kiryłła Sierebrennikowa, jest dowodem, że legenda Coja jest nadal żywa. W napisach końcowych książka została wymieniona m.in. jako  kanwa dla scenariusza. W Polsce w latach 80-tych mówiono na nasz kraj, że jest wesołym barakiem w obozie socjalistycznym. W tej książce często nie było do śmiechu i w wielkim trudzie było wszystko tworzone. Oczywiście można czytać to jako kronikę muzyczną, jednak złożoność i obszerność materiału z wplecionymi tekstami piosenek nie dają czytelnikowi ani chwili do nudy. Myślę, że jest to lektura obowiązkowa dla każdego fana muzyki, a dla badaczy historii, naukowców, źródłem z którego można czerpać garściami. Takie książki można też traktować jako „podręcznik” do bycia muzykiem i jakie pułapki czekają na potencjalnego przedstawiciela tej profesji.

Maciej Szupiluk

„Pianie kogutów, płacz psów” -  Wojciech Tochman

„Pianie kogutów, płacz psów” to kolejna propozycja w reporterskim dorobku Wojciecha Tochmana, z jaką miałam do czynienia i na pewno nie ostatnia. Autor w swojej książce przenosi nas do współczesnej Kambodży czterdzieści lat po upadku zbrodniczego reżimu Pol Pota.  Chociaż od czasów obalenia rządów Czerwonych Khmerów upłynęło wiele lat, piętno ludobójstwa wciąż odbija się na następnych pokoleniach. W Kambodży mało kto mówi o przeszłości – rzezi na sąsiadach, członkach rodziny czy znajomych. Jest to temat tabu, którego się nie porusza, jakby nie istniał.  Bardzo wielu mieszkańców tego kraju do obecnej chwili nie potrafi zmierzyć się z przerażającą przeszłością, nie umie o niej zapomnieć.

W nowej opowieści reporterskiej autor przedstawia historie ludzi, którym udało się przeżyć, ale mimo to nie radzą sobie z  ogromną traumą. Ludzie nadal żyją w strachu, nie okazują uczuć, nie potrafią o nich rozmawiać. Jednym z głównych i najbardziej poruszających motywów książki są historie osób chorych psychicznie, więzionych w ciasnych klatkach, zakuwanych w kajdany, ubezwłasnowolnionych przez własne rodziny. Ogólnie panująca znieczulica oraz brak pomocy medycznej jeszcze bardziej pogłębiają cierpienie tej bezbronnej grupy społecznej.

Reportaż Wojciecha Tochmana jest przejmujący a czasami wręcz drastyczny . Pomimo to warto sięgnąć po tę lekturę, chociażby po to, by uświadomić sobie, jak trwałe ślady w umysłach ludzi pozostawia po sobie bratobójcza walka. Co więcej, tematy poruszane przez autora można znaleźć niemal w każdym zakątku naszego globu, są one nadal aktualne - inne a jednak bardzo podobne.